Zamówienie przez aplikację zamiast stania w kolejce – sposób na życie bez stresu

Czas czytania: 6 min.

Dwa foteliki w aucie, korek na DTŚ i telefon dzwoniący co 5 minut. Tak wygląda popołudnie większości kobiet w naszej aglomeracji. Gonisz między szkołą a przedszkolem, a myśli o kolejnych obowiązkach kotłują się w głowie. Kiedy w tym chaosie orientujesz się, że w domu nie ma papieru toaletowego ani pieluch, masz ochotę usiąść i płakać. Dodaj do tego walkę o miejsce parkingowe pod dyskontem i wnoszenie śpiącego dziecka na rękach. To przepis na nerwicę. 

Ale Karolina z Katowic już nie płacze. Zamiast jechać do sklepu, zamówiła brakujące rzeczy z Super-Pharm z dostawą prosto pod drzwi mieszkania. Odzyskała godzinę czasu, a sąsiadki… zaczęły patrzeć na nią podejrzliwie.

„Myślałam, że to niemożliwe przy dwójce dzieci”

Sytuacja była podbramkowa. Mąż w delegacji, za oknem ulewa, a w domu armagedon. Niemowlak właśnie zużył ostatnią pieluchę, starszak domagał się kolacji, a w łazience – klasyka gatunku: pusta rolka po papierze i brak mydła. Wizja zakładania kurtek, szukania zagubionych czapek i biegania po markecie była w tym momencie gorsza niż wizyta u dentysty bez znieczulenia.

Karolina zadzwoniła do Aśki – koleżanki, która przy dwójce szkolnych dzieci zawsze wygląda, jakby miała dobę dłuższą o co najmniej 4 godziny.

– Zapytałam ją wprost: jak ty znajdujesz na to czas? – opowiada Karolina. – A ona na to: „Dziewczyno, ja po prostu nie marnuję życia na bycie tragarzem. U mnie zakupy robią się same, jak stoję na światłach”.

Patent na korki i brak czasu

Sekret Aśki okazał się banalny, ale genialny w swojej prostocie. Zamiast biegać między sklepowymi półkami, „biega” kciukiem po ekranie. Super-Pharm wszedł do aplikacji, które większość z nas ma na telefonie – Glovo i Bolt.

Kiedy Aśka stoi w korku na Murckowskiej, robi szybki przegląd braków. Papier? Klik. Chusteczki? Klik. To nie jest zwykłe zamawianie przez internet, kiedy na kuriera musisz czekać dwa dni. Tu mechanizm działa jak pogotowie ratunkowe dla domowych zapasów. Zanim dojedziesz do domu i rozbierzesz dzieci, kurier często już czeka pod drzwiami z torbami. To logistyka na miarę 2026 roku.

Matki masowo przerzucają się na ten model, bo przy dzieciach każda minuta jest na wagę złota, a stanie w kolejce po paczkę wacików to zwyczajna strata czasu.

Czego nie musisz już wnosić po schodach?

W wirtualnych koszykach nie lądują wcale drogie kremy (może czasem), ale szara codzienność. Kobiety zamawiają przede wszystkim produkty marki Life. Dlaczego? Bo to rzeczy, które są ciężkie, nieporęczne i kończą się w najgorszym momencie. Każda matka wie, że wózek ma ograniczoną pojemność, a upchanie pod nim zapasu wielkich paczek pieluch graniczy z cudem.

Papier toaletowy, ręczniki kuchenne, zapasy chusteczek nawilżanych – zrzucenie obowiązku targania tych gabarytów na dostawcę to czysta ulga dla kręgosłupa. A że marka własna nie drenuje portfela, bilans zysków i strat jest oczywisty.

Sąsiadki patrzą z zazdrością, a ona odpoczywa

Karolina nie poszła tego dnia do sklepu. Zakupy przyjechały, kiedy ona bawiła się z dziećmi na dywanie. I jak sama mówi: „Sąsiadki wciąż myślą, że kogoś potajemnie zatrudniłam do pomocy. A ja po prostu przestałam robić rzeczy, które może zrobić za mnie ktoś inny. Niech patrzą – ja w tym czasie piję ciepłą kawę”.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe