Szpital jest zadłużony na 33 mln złotych, a lokalni politycy na nim zarabiają

Czas czytania: 6 min.

W radzie nadzorczej mikołowskiego szpitala zasiadają lokalni politycy, którzy wzbogacają się na działaniu potężnie zadłużonej placówki. Lekarz, który zaczął głośno mówić o sprawie, ma zostać zwolniony.

Dorabiają w szpitalu

Jak podaje portal Wirtualna Polska, w radzie nadzorczej szpitala powiatowego w Mikołowie zasiada m.in. wiceburmistrz miasta Mateusz Handel, który w zeszłym roku pracując w Urzędzie Miasta, zarobił 270 tys. złotych. Ponadto jest członkiem rady nadzorczej komunalnej spółki Zakład Inżynierii Miejskiej oraz Akademickiego Centrum Zdrowia, za co również otrzymuje wynagrodzenie. Jak podkreślił w rozmowie z Wirtualną Polską, posiada odpowiednie kwalifikacje do zasiadania w wymienionych radach nadzorczych – wskazuje, że jego bezpośrednia interwencja przyczyniła się do tego, że dwa lata temu szpital nie przestał funkcjonować i działa do dziś. Starosta mikołowski przyznał za to, że polecił Mateusza Handla do rady nadzorczej ze względu na to, że ten jest wiceburmistrzem.

Burmistrz Mikołowa, Stanisław Piechula, opublikował oświadczenie dotyczące udziału Wiceburmistrza Mateusza Handla w Radach Nadzorczych Szpitala oraz Zakładu Inżynierii Miejskiej. Stwierdza w nim, że to on podjął decyzję o powierzeniu Mateuszowi Handlowi tych funkcji.

-Była to decyzja świadoma, przemyślana i podyktowana wyłącznie dobrem Mikołowa oraz jego mieszkańców. Gdybym dziś miał podjąć ją ponownie – zrobiłbym dokładnie to samo. Nie kierowałem się sympatią ani polityką. Kierowałem się kompetencjami. Mateusz Handel jest prawnikiem, posiada kwalifikacje wymagane do pełnienia funkcji w radach nadzorczych, ukończył studia MBA, posiada certyfikat PRINCE2 oraz wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu projektami, finansami publicznymi i realizacji strategicznych przedsięwzięć samorządowych. Od lat współtworzy najważniejsze decyzje dotyczące rozwoju naszego miasta i wielokrotnie udowodnił, że potrafi podejmować odpowiedzialne decyzje nawet w najtrudniejszych sytuacjach. – czytamy w oświadczeniu burmistrza.

Burmistrz zaznacza, że szczególnie zależało mu na tym, aby przedstawiciel Mikołowa uczestniczył w pracach Rady Nadzorczej, aby skutecznie reprezentował interes mieszkańców. Przypomina, że właśnie dzięki determinacji Mateusza Handla udało się utrzymać działanie oddziału położniczego.

-To właśnie jest sens obecności przedstawiciela Mikołowa w Radzie Nadzorczej. Nie chodzi o samą funkcję. Chodzi o sprawczość. O możliwość wpływania na decyzje ważne dla mieszkańców. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że szpital stopniowo poprawia swoją sytuację finansową. Przed placówką nadal wiele wyzwań, ale kierunek zmian daje nadzieję na dalszą stabilizację. W takich momentach potrzeba ludzi, którzy nie uciekają od odpowiedzialności, lecz biorą ją na siebie.

Dodaje, że nie ma wątpliwości, że podjął słuszną decyzję o powierzeniu tego zadania Mateuszowi Handlowi – i dziś zrobiłby to ponownie, z myślą o dobru mieszkańców i miasta.

Z pełnym oświadczeniem zapoznacie się w poniższym poście.

Lekarz ma zostać zwolniony

Wirtualna Polska wskazuje, że na mikołowskim szpitalu zarabiać ma również Grzegorz Gwóźdź, radny Koalicji Obywatelskiej z Tychów. Przez 4 miesiące ubiegłego roku miał otrzymać około 17 tysięcy złotych. Od lutego 2025 roku jest dyrektorem Szpitala Chorób Płuc w Orzeszu – tam miał zarobić około 149 tysięcy złotych.

To jednak nie wszystko – zdecydowanie najwięcej kontrowersji budzi zatrudnienie w mikołowskim szpitalu etatowego sekretarza powiatu, Łukasza Ryguły, który pełni również funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Mikołowie. Jak wyjaśnił starosta, sekretarz został zatrudniony, aby móc mieć swobodny dostęp do dokumentów i patrzeć pracownikom szpitala na ręce – mimo że z racji pełnionej funkcji i tak powinien wspierać i nadzorować działania szpitala.

Robert Świderski, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych od dłuższego czasu zgłaszał nieprawidłowości w szpitalu – twierdzi, że od kiedy zaczął mówić o nich głośno, spotykają go różne nieprzyjemności – wysłano go na 3 miesiące do pracy w POZ oraz ukarano naganą. Finalnie ma zostać zwolniony – jako powód podano m.in. utratę zaufania przez podważanie decyzji organizacyjnych i rozpowszechnianie krytyki o swoim pracodawcy.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe