Prezydent Nawrocki przeciwko językowi śląskiemu? Zawetował ustawę
W obozie prezydenckim bez zaskoczenia, Karol Nawrocki nie podpisał się pod ustawą, która miała usankcjonować prawnie istnienie języka śląskiego. Prezydent uzasadnił swoją decyzję.
Nawrocki wetuje, opinia publiczna podzielona
Starania o uznanie ślonskiej godki za język mniejszości narodowej trwają od wielu lat. Argumentem “za” są m.in. setki tysięcy deklaracji w spisach powszechnych, świadczące o śląskiej tożsamości, a także pojawiające się rokrocznie nowe utwory literackie i tłumaczenia pisane w tym języku.
Od lat coraz wyraźniej widać starania wielu osób, oddolnych, mających solidne podstawy, niezależnych od politycznych uwarunkowań. Mimo to, po raz kolejny nie doczekaliśmy się akceptacji tej idei, tego społecznego oczekiwania ze strony głowy państwa. Wetował Andrzej Duda, wetuje też Karol Nawrocki.
Czy to polityka, czy też logika? Każdy ma swoją rację, w sieci i prasie od kilku dni toczą się znów ideologiczne boje. Uzasadnienie obecnego prezydenta rzuca na całość nieco światła.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie jest notariuszem woli większości parlamentarnej. Jest strażnikiem Konstytucji, interesu obywateli i jakości prawa. Każdy podpis i każde weto to decyzja podejmowana w imię odpowiedzialności za państwo.
Dziś podpisałem osiem ustaw, a dwie zawetowałem. – zaczyna prezydent w swoim oświadczeniu.
Szanuję i bardzo cenię tradycję i kulturę Śląska. Jest ona integralną częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej. Jednak faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie, trzeba słuchać co o tej sprawie mówią specjaliści. Eksperci i językoznawcy wskazują, że mowa śląska jest dialektem języka polskiego. Nie możemy tworzyć precedensu, w którym większość polityczna rozstrzyga kwestie naukowe.
Ustawa była również niedopracowana finansowo i administracyjnie, przekazywała zadania dla samorządów bez ich adekwatnego sfinansowania. Jako Prezydent Rzeczypospolitej nie zgodzę się na rozwiązania, które mogą budować sztuczne podziały w naszej narodowej wspólnocie.
Jednocześnie apeluję o pracę nad złożonym już w Sejmie projektem ustawy o wspieraniu kultury śląskiej i gwary śląskiej. Taką ustawę podpiszę, bo chcę realnie wspierać tradycję, kulturę i badania naukowe oraz umożliwić naukę gwary jako zajęć dodatkowych finansowanych przez państwo czy samorząd. Wsparcie kultury i tradycji – tak. Polityczna gra śląską kulturą – nie. – czytamy.
Opinie są podzielone
Swoje niezadowolenie z decyzji prezydenta wyrażają między innymi ludzie związani z Radą Języka Śląskiego, jak językoznawczyni, prof. Jolanta Tambor.
Prezydenckie weto projektu nowelizacji Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym stało się faktem. Niestety. Po raz kolejny głosy 0,5 miliona osób, które deklarowały posługiwanie się JĘZYKIEM śląskim jako podstawowym narzędziem codziennej i niecodziennej komunikacji, zostały zignorowane. Odmowa uznania JĘZYKA śląskiego za język regionalny to próba wykluczenia społecznego.
Chcemy przy tym wyrazić oburzenie manipulowaniem tekstami tych naukowców – językoznawców i przedstawicieli innych dyscyplin humanistycznych – którzy uznają, iż JĘZYK śląski spełnia kryteria i warunki uznania go za język. W swoich wpisach na FB ci, których przywołano w uzasadnieniu, wyrażają swoją dezaprobatę wobec takiego sposobu prowadzenia debaty publicznej.
Oświadczamy, iż takie praktyki nie przystoją głowie państwa.
Prof. dr hab. Jolanta Tambor, Dyrektorka Szkoły Języka i Kultury Polskiej UŚ, Przewodnicząca Rady Jezyka Śląskiego
Z decyzją prezydenta nie do końca zgadza się także inny autorytet, profesor Jerzy Bralczyk, który uważa, że sprawę można było załatwić tak, by wszystkie strony były – w pewien sposób – ukontentowane. Nie jest przekonany do tego, by nazywać ślonską godkę językiem, ale uważa, że powinna mieć takie możliwości rozwoju.
Nie uważam, by należało nazywać gwarę śląską językiem, ale jestem przekonany, że powinna korzystać z takich samych praw (…). Argument, że nie możemy tworzyć precedensu, jak twierdzi prezydent Nawrocki, nie jest przekonujący. Taka argumentacja jest błędna – mówił w rozmowie z Faktem.
Nieco ostrzej wyraził się działacz i śląski europoseł, Łukasz Kohut:
Po raz kolejny na drodze do uznania naszej tożsamości i JĘZYKA staje polityka. Wiem, że w tej sprawie jest nieunikniona, ale nie o nią tu chodzi. Chodzi o ludzi. O fakty. O rzeczywistość
Nieważne, ile razy nazwie się nas „ukrytą opcją niemiecką”. Nieważne, jak często słyszymy, że w Polsce nie mamy prawa być inni. My jesteśmy. I jest nas dużo. Pół miliona obywateli tego kraju GODO PO ŚLĄSKU
Ślōnska godka jest powodem do dumy. To coś, co łączy nas z naszymi rodzicami, z naszymi starzikami. To język domu, pamięci i codzienności. Jesteśmy Ślązakami, mówimy po śląsku i będziemy mówić. Jesteśmy obywatelami Polski, mamy swoje obowiązki, ale domagamy się swoich praw!
Ta walka trwa. To nie pierwszy zawód na tej drodze. Będzie trwać tak długo, aż się uda. Bo my som u sia.
Działacze i politycy pro-śląscy nie składają broni, nie zamierzają rezygnować ze swoich starań. Jest jeszcze szansa, że posłowie w Sejmie odrzucą veto Karola Nawrockiego, ale biorąc pod uwagę fakt, że potrzeba do tego trzy piąte głosujących za, szansa ta jest niewielka.















Dodaj komentarz