Pan Cezary znów oddycha samodzielnie. Poruszająca historia ze Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej

Czas czytania: 7 min.

Pan Cezary, pacjent Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej, po 75 dniach został odzwyczajony od wentylacji mechanicznej. Trafił do szpitala z powodu porażenia nerwu przeponowego, a jego sytuację dodatkowo komplikował fakt, że od lat funkcjonował tylko z jednym płucem. Dziś oddycha samodzielnie i może myśleć o powrocie do domu.

Trudny przypadek w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej

Pan Cezary trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej dwa miesiące temu. Powodem było porażenie nerwu przeponowego, który odpowiada za prawidłowe ruchy oddechowe klatki piersiowej.

Jak wyjaśnia ordynator oddziału, sytuacja pacjenta była wyjątkowo trudna. W młodości pan Cezary przeszedł poważny uraz, w wyniku którego konieczne było usunięcie jednego płuca. Gdy podczas późniejszego zabiegu kardiologicznego doszło do uszkodzenia nerwu przeponowego, jego jedyne funkcjonujące płuco przestało prawidłowo pracować.

Pacjent odzwyczajony od wentylacji po 75 dniach

Początkowe rokowania zakładały, że powrót funkcji może potrwać od kilku miesięcy do nawet roku. Dzięki pracy lekarzy, pielęgniarek, rehabilitantów oraz ogromnej determinacji samego pacjenta udało się jednak osiągnąć bardzo ważny efekt znacznie szybciej.

– „Pierwotne prognozy obejmowały od sześciu do dwunastu miesięcy oczekiwania na powrót funkcji. Natomiast w wyniku intensywnej, zbiorowej pracy zespołu lekarzy i pielęgniarek oraz rehabilitacji a także pana chęci do działania i współpracy, wielu zabiegów leczniczych i zaangażowania udało się odzwyczaić Pana od wentylacji w ciągu 75 dni” – podkreśla ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, dr n. med. Anna Duława.

Dziś pan Cezary oddycha samodzielnie. Choć okresowo może jeszcze wymagać dodatkowego wsparcia tlenowego, jego stan pozwala już myśleć o powrocie do domu.

Po wypisie pomoże zespół wentylacji domowej

Po opuszczeniu szpitala pacjent będzie objęty opieką zespołu wentylacji domowej. To ważne zabezpieczenie na wypadek ewentualnych problemów z oddychaniem i kolejny etap powrotu do codziennego funkcjonowania poza szpitalnym oddziałem.

Historia pana Cezarego pokazuje, jak ogromne znaczenie w leczeniu mają nie tylko procedury medyczne, ale również systematyczna rehabilitacja, współpraca z personelem i nastawienie pacjenta.

„Głównie to ja polegam na sobie”

Od początku pobytu na oddziale pan Cezary imponował personelowi determinacją i wolą walki. Mimo trudnej sytuacji zdrowotnej nie poddawał się i aktywnie uczestniczył w rehabilitacji, konsekwentnie pracując nad powrotem do sprawności.

– „Pani rehabilitantka mi dużo pomaga, ale głównie to ja polegam na sobie. Znam siebie, wiem co trzeba ćwiczyć i jak trzeba ćwiczyć. Pani rehabilitantka mnie do tego motywuje” – podkreśla.

Na oddziale pan Cezary szybko zyskał sympatię personelu. Sam przyznaje, że pobyt w szpitalu okazał się dla niego zupełnie innym doświadczeniem, niż początkowo się obawiał.

– „Nie spodziewałem się, że będzie tak fajnie. Byłem na wielu oddziałach intensywnej terapii w swoim życiu i czegoś takiego się nie spodziewałem. Bałem się, a okazało się, że jest bardzo fajnie. Można pogadać z pielęgniarkami, pomagają, śmieją się. Jestem zadowolony” – mówi z uśmiechem.

Dziś, mając 65 lat, pan Cezary z optymizmem patrzy w przyszłość. Zapytany o to, czego można mu życzyć po opuszczeniu szpitala, odpowiada krótko:

– „Jak to czego? Zdrowia”.

I właśnie tego panu Cezaremu życzymy – dużo zdrowia, siły i spokojnego powrotu do domu.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe