GALERIA Kulinarny Ogień znów zapłonął! Podczas VII finału zbierano na dziecięce hospicjum 

Czas czytania: 7 min.

100 szefów kuchni zebrało się na Dużej Łące w Parku Śląskim, aby wziąć udział w największym kulinarno-charytatywnym wydarzeniu w regionie! Niedziela, 13 września upłynęła pod znakiem Kulinarnego Ognia i wielkiego VII finału. Tym razem zbierano na budowę dziecięcego hospicjum „TuSieTuli”. 

Kulinarny Ogień – po raz kolejny pomagano poprzez gotowanie 

Kulinarny Ogień to inicjatywa, którą od lat współtworzą szefowie kuchni, kucharze oraz pasjonaci gotowania z całej Polski. Tegoroczny finał akcji był już siódmym w jej historii. Na przestrzeni lat zmieniało się miejsce, liczba kucharzy oraz cel zbiórki, jednak założenie wciąż jest takie samo – niesienie pomocy poprzez pasję do gotowania. 

Działamy wielotorowo: zamieniamy naszą pasję w realną pomoc dla potrzebujących dzieci oraz aktywnie wspieramy polską gastronomię. Integrujemy środowisko, promujemy lokalne tradycje kulinarne i budujemy przestrzeń do wymiany doświadczeń dla ludzi branży – czytamy na stronie internetowej Kulinarnego Ognia. 

W trakcie niedzielnego finału zbierano środki na budowę Śląskiego Hospicjum Stacjonarnego dla Dzieci – TuSieTuli, tworzonego przez Fundację Świetlikowo. Hospicjum ma zapewnić całodobową opiekę medyczną z profesjonalną, wykwalifikowaną kadrą oraz specjalistycznymi salami rehabilitacyjnymi. Budowa podzielona będzie na dwa etapy. Całe centrum ma mieć 2000 metrów2 i udzielać wsparcia całym rodzinom w trudnych dla nich chwilach. 

Mamy podział na dwa etapy budowy -1000 metrów i później kolejne 1000 metrów. Najpierw powstanie opieka wytchnieniowa dla dzieci i gabinety terapeutyczne. Później część medyczna, szpitalna, czyli hospicjum stacjonarne dla dzieci i wentylacja mechaniczna – powiedziała Prezes Fundacji Świetlikowo Natasza Godlewska. 

Wielkie gotowanie w sercu Parku Śląskiego 

Całe wydarzenie odbywało się na Dużej Łące obok charakterystycznego „Kapelusza”. W samym centrum pojawił się namiot będący sercem VII finału – to właśnie w jego okolicy przyrządzano wszystkie dania. Oferta była naprawdę bogata – od śląskich potraw, często intepretowanych przez kucharzy na swój wyjątkowy sposób, po dania z innych zakątków Polski i świata. W powietrzu unosił się zapach wołowiny, kaszanki czy gulaszu. Przybyłe osoby mogły spróbować klusek śląskich w specjalnych sosach, szałotu oraz kartaczy. Nie zabrakło tradycyjnego chleba ze smalcem, kanapek cieszyńskich i dań nieco bardziej oryginalnych, jak sękacz w sosie owocowym.

Wszystko przyrządzano „na żywo” zatem w oczekiwaniu na swój posiłek, można było zaobserwować prawdziwych profesjonalistów w akcji. Wszystkie fundusze zebrane tego dnia na sprzedaży dań, przekazane zostaną na budowę hospicjum. Ponadto w serwie Siepomaga prowadzona jest internetowa zbiórka, a w czasie trwania wydarzenia prowadzono specjalne licytacje. Cały VII finał Kulinarnego Ognia poprzedzony był również 48-godzinną transmisją na żywo, podczas której nieprzerwanie przyrządzano rozmaite posiłki. 

https://www.siepomaga.pl/kulinarny-ogien-rozpalamy-dobro

Warsztaty, koncerty i rozmaite stoiska

Dodatkowych atrakcji zapewniały przygotowane stoiska. Dużym zainteresowaniem cieszył się namiot sponsora tytularnego Parku Śląskiego – grupy energetycznej Tauron, w którym to prowadzono stoisko VR „Strefa żywiołów” oraz uczono zainteresowane dzieci, jak stworzyć naturalne kosmetyki. Obecna była straż pożarna oraz Wojska Ochrony Terytorialnej, prezentujące swoje wyposażenie. Na dużej scenie z kolei odbywały się występy artystyczne, pokazy sportowe oraz rozmowy z osobami, zaangażowanymi w całą akcję. Wszystko zwieńczono koncertem duetu Long&Junior. 

Kulinarny Ogień to wydarzenie unikatowe na skalę naszego kraju. Charytatywna pomoc niesiona przez całą inicjatywę pomaga wielu osobom. 

Kulinarny Ogień jest nam bardzo potrzebny. I nam i naszym dzieciom i dzieciom, które dopiero przyjdą pod naszą opiekę. Gdyby nie ludzie o tak wielkich sercach, jak Marcin i Piotr, którzy tutaj organizują to wszystko, to naprawdę nie moglibyśmy funkcjonować. Kontrakt, który mamy to połowa tego co otrzymujemy i potrzebujemy. Druga część pochodzi z darowizn od firm, osób prywatnych i takich akcji jak dzisiaj – mówiła Natasza Godlewska. 

Zachęcamy do zapoznania się z naszą galerią zdjęć!

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe