Franciszek Smuda jest legendą polskiego futbolu. Dziś mijają 2 lata od śmierci trenera

Czas czytania: 11 min.

Franciszek Smuda to jedna z najbarwniejszych postaci polskiej piłki nożnej. Na kartach historii zapisał się jako szkoleniowiec, który na rodzimym podwórku święcił największe  triumfy. Charyzmatyczny trener prowadził także biało-czerwoną kadrę na najważniejszej piłkarskiej imprezie organizowanej w kraju nad Wisłą – Euro 2012. Dziś, 18 sierpnia mijają 2 lata od śmierci Franciszka Smudy. 

Popularny „Franz” zanim zasiadł na ławce trenerskiej, sam występował w roli zawodnika 

Franciszek Smuda przyszedł na świat 22 czerwca 1948 roku w Lubomi. Z piłką nożną związany był przez całe swoje życie, pierwsze kroki w tej dyscyplinie stawiał w lokalnych drużynach na Śląsku – Unii Racibórz oraz Odrze Wodzisław Śląski. Występował na pozycji obrońcy, choć trzeba powiedzieć, że jako zawodnik nie zwojował futbolowego świata. Nie oznacza to jednak, krótkiej kariery z niewielkim CV. Przez blisko 20 lat, grał na boiskach polskiej, niemieckiej i amerykańskiej ligi. Przywdziewał barwy Stali Mielec, Piasta Gliwice oraz Legii Warszawa, a za granicą m.in. Harford Bicentennials, Los Angeles Aztecs, San Jose Earthquakes czy SpVgg Furth i VfR Coburg. 

To właśnie w ostatniej z nich w 1983 roku zdobywał pierwsze trenerskie doświadczenie. Doświadczenie, które w późniejszych latach pozwoliło mu wejść na piłkarski szczyt, budując renomę kilku polskich klubów i własnego nazwiska, wspominanego po dziś dzień. 

Franciszek Smuda prowadził zasłużone polskie drużyny. Do dziś kochany jest w Łodzi 

Dziś Franciszka Smudę najczęściej kojarzy się z Ekstraklasą. Prawdą jest jednak, że karierę trenerską rozpoczynał w Niemczech i w Turcji. Dopiero w 1993 roku powrócił do kraju, obejmując Stal Mielec. Spędził w niej dwa lata, zamieniając ją następnie na Widzew Łódź, w którym to napisał najpiękniejszą historię w swojej futbolowej karierze. 

Widzewiacy wraz z Franzem odzyskali dawną potęgę, którą emanowali głównie w latach 80 XX wieku. W zaledwie dwa sezony zdołali umieścić w swojej gablocie trzy trofea w tym to najważniejsze – obronione po roku Mistrzostwo Polski (sezon 95/96 i 96/97), a także Superpuchar Polski (96/97). Gdyby tego było mało Widzew pod wodzą Smudy zameldował się w fazie pucharowej największych rozgrywek Starego Kontynentu – Lidze Mistrzów. W drodze do najlepszej europejskiej 16, jego podopieczni musieli pokonać duńskie Brondby, natomiast w rozlosowanej grupie B, na ich drodze stanęło hiszpańskie Atletico, niemiecka Borussia Dortmund oraz rumuńska Steaua Bukareszt. 

Choć Łodzianom nie udało się wówczas wyjść z grupy, postawili oni przeciwnikom twarde warunki, grając ofensywny futbol bez żadnych kompleksów. Zmagania zakończyli na 3. miejscu w swojej grupie, a zwycięstwa nad drużyną z Bukaresztu (2:0), czy remisu z BVB (2:2) nikt nie zamierzał im odbierać. Widzew pod wodzą Franciszka Smudy, aż do 2016 roku był ostatnią drużyną, która zakwalifikowała się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Dziś ustępują miejsca jedynie Legii Warszawa. 

Droga do reprezentacji Polski – trofea z Wisłą Kraków i Lechem Poznań 

Zanim Franciszek Smuda stał się selekcjonerem reprezentacji Polski, prowadził na krajowych boiskach Wisłę Kraków (w dwóch kadencjach), ponownie Widzew (z przerwami były to 3 epizody w łódzkim klubie), Piotrcovię, Odrę Wodzisław Śląski, Zagłębie Lubin (również dwukrotnie) i Lecha Poznań. Dodatkowo w 2004 roku zaliczył krótką przygodę z cypryjską Omonią Nikozja. 

Szczególnie udane były etapy z Białą Gwiazdą i Kolejorzem. Z Wisłą triumfował dwukrotnie, zdobywając Mistrzostwo Polski w sezonie 98/99, które było jego trzecim i zarazem ostatnim krajowym 1. miejsem, a także Superpuchar Polski w 2001 roku. Z drużyną z Poznania z kolei wygrał Puchar Polski w sezonie 08/09. 

Nieudane Mistrzostwa Europy w 2012 roku 

W 2012 roku w Polsce i Ukrainie odbyła się najważniejsza impreza Starego Kontynentu – Euro. Biało-czerwoni jako gospodarze nie brali udziału w eliminacjach, zatem rozgrywając jedynie spotkania towarzyskie, przygotowywali się do piłkarskiego święta. Na blisko 3 lata przed startem imprezy poszukiwany był selekcjoner, który zbuduje zespół, mogący zawojować mistrzostwa, udowadniający, że Polska jest drużyną, liczącą się w Europie. Przed tym zadaniem stanął właśnie Franciszek Smuda. Zadanie to wcale nie należało do najłatwiejszych, wszak wiadomym jest, że mecze rozgrywane o stawkę niosą za sobą większy ładunek emocjonalny, niż ciągłe spotkania towarzyskie.

Od 29 października 2009 roku, kadra narodowa znajdowała się w jego rękach. On sam wielokrotnie eksperymentował z zespołem. Za jego kadencji przez drużynę przewinęło się kilkadziesiąt zawodników, zarówno grających w europejskich klubach, jak i występujących na co dzień w Ekstraklasie. Nie brakowało również piłkarzy określanych mianem „farbowanych lisów” – Eugen Polański, Sebastian Boenish, Damien Perquis czy Ludovic Obraniak. W trakcie przygotowań do meczu otwarcia na PGE Narodowym, Polacy rozegrali 34 mecze – wygrywali 15 razy, zremisowali 11-krotnie i 8 razy ponosili porażkę. Do najbardziej pamiętnych z pewnością należy wysokie zwycięstwo nad Wybrzeżem Kości Słoniowej 3:1 oraz dużo wyższa porażka z ówczesnymi Mistrzami Europy – Hiszpanami 0:6. 

Franciszek Smuda i Jakub Błaszczykowski / fot. Wikimedia Commons, Rogers Gorączniak lic. CC 3.0

Na Euro 2012 kadra Franciszka Smudy mierzyła się z Grekami, Rosjanami oraz Czechami. Premierowy mecz z kadrą Grecji był bodaj najbardziej emocjonującym spotkaniem za czasów selekcjonera, zremisowanym 1:1. Później przyszła – również remisowa – rywalizacja z Rosją, a na koniec bolesna porażka 0:1 z Czechami. Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie A, selekcjoner po nieudanym turnieju zakończył współpracę z kadrą. 

Powrót do klubowej piłki 

Odejście z reprezentacji Polski nie oznaczało dla Franciszka Smudy rozbratu z piłką nożną. W 2013 roku powrócił on na ławkę trenerską, prowadząc w rundzie wiosennej niemiecki Regensburg. Następnie nadeszły kolejne epizody w Ekstraklasie razem z Wisłą Kraków, Górnikiem Łęczna oraz Widzewem Łódź. W sezonie 20/21 Franz sprawdził się w zupełnie nowej roli i został koordynatorem młodzieżówki w NKP Podhale. Ostatnią drużyną prowadzoną przez zasłużonego trenera była w sezonie 21/22 Wieczysta Kraków, z którą uzyskał awans do III ligi. 

„Trener musi mieć serce na dłoni i bat w ręku”

Franciszek Smuda to postać z pewnością nieszablonowa, która na zawsze zapisała się na kartach piłki nożnej. Dzisiaj dużo częściej niż z myślą taktyczną, kojarzony jest z motywowaniem swoich piłkarzy. Słynne już powiedzenie „trener musi mieć serce na dłoni i bat w ręku” było odzwierciedleniem jego podejścia do swojego fachu. Dla niego najważniejszy w zespole był człowiek, w którym potrafił wyzwolić prawdziwą motywację. Jego drużyny charakteryzowały się grą z doskoku, pressingiem oraz ofensywnym stylem. 

Dziś często z rozbawieniem wspomina się także podejście szkoleniowca do technologii. Franciszek Smuda uważał przede wszystkim, że w piłce trzeba „mieć nosa”, a laptop może służyć, co najwyżej jako podkładka pod kubek z kawą. 

Niewątpliwie Franciszek Smuda to jedna z najciekawszych i najbardziej wyrazistych postaci, jaką kibice w kraju nad Wisłą mieli okazję poznać. Swoją karierę rozwinął już jako trener i z pewnością miał wpływ na popularność dyscypliny w XXI wieku. Choć nie wszystkie chwile w jego karierze można uznać za udane, w klubowej piłce wygrał wszystko i zostanie zapamiętany już na zawsze.

 

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe