Ernest Wilimowski to najlepszy polski piłkarz lat 30. XX wieku. Po II WŚ na długi czas otrzymał miano zdrajcy

Czas czytania: 9 min.

Są tacy sportowcy, którzy przychodzą na myśl od razu, gdy wspomni się o ich dyscyplinie lub epoce, w której święcili triumfy. Do tego grona bez wątpienia należy Ernest Wilimowski,  będący jednym z najwybitniejszych polskich piłkarzy okresu międzywojennego. Przez swoje decyzje jednak na długie dekady został wymazany z kart historii. Napastnik urodzony w Katowicach miał prawdziwie barwną karierę, a jego niespotykane wówczas umiejętności i imponujące statystyki do dziś mogą wzbudzać podziw. 

Ernest Wilimowski urodził się w czasach I wojny światowej 

Popularny „Ezi” przyszedł na świat 23 czerwca 1916 roku w niemieckich wówczas Katowicach, jako Ernst Otto Prandella. Był synem Pauliny Florentyny Prandelli oraz Ernsta Romana, który będąc żołnierzem Cesarstwa Niemieckiego, zginął na froncie. W wieku 13 lat jego matka wyszła za mąż za polskiego urzędnika Romana Wilimowskiego, który adoptował Ernesta, nadając mu swoje nazwisko. Ojczymowi zależało na edukacji przybranego syna. Zdecydował, że ten podejmie naukę w renomowanym katowickim gimnazjum im. Adama Mickiewicza. Chciał, aby „Ezi” w przyszłości wykonywał prestiżowy zawód. 

Młodego Wilimowskiego jednak bardziej niż do szkolnych ławek, ciągnęło na boisko, gdzie zamieniał książki na piłkę. Swój talent początkowo szlifował w 1. FC Katowice – klubie mniejszości niemieckiej. Piłkarskie predyspozycje szybko dostrzeżono w pobliskim Chorzowie, gdzie królował niebieski Ruch. Prawdziwą karierę rozpoczął właśnie tam w 1934 roku. Jako iż wówczas w piłce nożnej nie było wielkich pieniędzy, a o utrzymanie z samego futbolu było niezwykle trudno, otrzymał również posadę gońca w pobliskiej Hucie Batory. „Ezi” jednak skupiony był wyłącznie na piłce, a ze względu na jego talent i ambicje wybaczano mu wielokrotnie popełniane błędy. 

Wielki śląski talent

Wilimowski niemal od razu wszedł w korki lidera formacji ofensywnej. Już w debiutanckim sezonie zdobył tytuł Mistrza Polski, którego sukcesywnie bronił w 1935 i 1936 roku. Na piedestał wrócił również w 1938 roku. Wyróżniała go szybkość, a razem z nią dynamiczny drybling. „Ezi” przede wszystkim znany był ze swojego strzeleckiego instynktu. Był dosłownym „lisem pola karnego” ze względu na swoje rude włosy.

Pewność siebie i bezczelny uśmiech po każdej zdobytej bramce doprowadzała jego rywali oraz ich kibiców niemal do szału. Wszystko jednak poparte było liczbami. W barwach Ruchu wystąpił w 86 meczach, strzelając zawrotne 112 goli! Katowicki snajper 3-krotnie zdobywał tytuł Króla Strzelców. Jakby tego było mało do Wilimowskiego należy również rekord Ekstraklasy w liczbie strzelonych w jednym meczu bramek. W spotkaniu z Union-Touring Łódź w 1939 roku, piłkę do siatki skierował 10-krotnie! Jego umiejętności nie umknęły również trenerom kadry narodowej. 

Z orzełkiem na piersi zadebiutował 21 maja 1934 roku. Już dwa dni później strzelił swoją pierwszą reprezentacyjną bramkę, przeciwko Szwecji. Choć nie zawsze otrzymywał powołania, był jej kluczową postacią. Historycznym stał się występ przeciwko Brazylii na Mistrzostwach Świata w 1938 roku. Wilimowski wziął losy meczu w swoje ręce. Grając niemal jak zaczarowany, strzelił 4 bramki i mimo, że Polska przegrała mecz wynikiem 5:6, osiągnął coś, czego przez dekady nie powtórzył, żaden inny piłkarz. Dla biało-czerwonych rozegrał w sumie 22 spotkania, zdobywając 21 bramek. 

Kadra Polski przed meczem z Brazylią w 1938 roku / fot. Wikimedia Commons, domena publiczna

Kariera Wilimowskiego w trakcie II wojny światowej 

Dla wielu kibiców historia Ernesta Wilimowskiego zakończyła się wraz z wybuchem II wojny światowej. Napastnik z niemieckim pochodzeniem podpisał wówczas volkslistę, stając się obywatelem III Rzeszy. Od tej pory występował dla niemieckich drużyn – Bismarchkutter Ballspiel Club,  powstałego w miejsce Ruchu, 1. FC Katowice, której był wychowankiem, PSV Chemnitz, kiedy to na dobre wyjechał z terenów okupowanej Polski, czy TSV Monachium w barwach, której wygrał Puchar Niemiec. 

W 1941 roku zadebiutował w kadrze III Rzeszy, w której wystąpił 8-krotnie, strzelając 13 bramek. Po zakończeniu II wojny światowej pozostał w Niemczech, gdzie kontynuował karierę w klubach z niższych lig. 

Napastnik na długie lata został usunięty z piłkarskiej historii 

Wilimowski nigdy nie wrócił do Polski. Decyzję tę tłumaczył strachem przed reakcją opinii publicznej w oczach, której przez lata nie był już tylko piłkarzem, a zdrajcą narodu, tracąc sympatię i uznanie wielu osób.

Ponadto liczne jego osiągnięcia zaczęto pomijać. Nazwisko piłkarza wymazane zostało z książek oraz wspomnień. Wymieniano je jedynie z kronikarskiego obowiązku w różnego rodzaju statystykach, nie rozwodząc się nad znaczeniem „Eziego” dla polskiego futbolu. Sytuacja zaczęła zmieniać się wraz z upływem lat, jednak faktem jest, iż Wilimowski na 10-lecia zniknął ze sportowej historii.

Piłkarz zmarł 30 sierpnia 1997 roku w wieku 81 lat, w Karlsruhe, gdzie został pochowany. W 2025 roku władze miasta zdecydowały się przeznaczyć teren cmentarza, na którym znajdował się nagrobek piłkarza na inne cele. Oznaczało to, że miejsce spoczynku legendy Ruchu Chorzów może zostać zlikwidowane, na co nie mogli zgodzić się sympatycy klubu oraz jego władze. Ruszyła zbiórka pieniędzy na eksumację i ponowny pochówek. Na ten cel potrzebowano ponad 20 tysięcy euro. Środki udało się zebrać. Pogrzeb odbył się 30 sierpnia 2025 roku na cmentarzu w Karlsruche.

Najwybitniejszy piłkarz okresu międzywojennego 

Ernest Wilimowski pomimo kontrowersji panujących wokół jego osoby i podjętych decyzji, bez wątpienia jest najwybitniejszym polskim piłkarzem okresu międzywojennego. Liczne bramki, sposób gry i historia napisana w chorzowskim klubie były przełomowe dla rodzimego futbolu, przez co dziś wspominany jest, jako piłkarska legenda. 

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe