Kamil Grabara to bramkarz robiący furorę w Niemczech. Rudzianin piłkarską karierę rozpoczynał na Górnym Śląsku
W wieku zaledwie 17 lat zamienił śląskie boiska na obiekty treningowe w Liverpoolu. W swojej piłkarskiej przygodzie zwiedził największe europejskie stadiony, grając dla drużyn z Anglii, Danii oraz Niemiec. Kamil Grabara, utalentowany bramkarz z Rudy Śląskiej uznawany jest dzisiaj za przyszłość polskiej bramki i jednego z najlepszych zawodników Bundesligi!
Kamil Grabara – z Górnego Śląska na angielskie boiska
Kamil Grabara przyszedł na świat 8 stycznia 1999 roku w Rudzie Śląskiej. Z piłką nożną związany jest od 7. roku życia. Po raz pierwszy bramkarskie rękawice założył w swoim rodzinnym mieście, stając między słupkami lokalnego Wawelu Wirek. Młody bramkarz po latach miło wspominał czas spędzony w rudzkiej akademii, podkreślając, że wiele zawdzięcza tutejszym trenerom.
Na pewno pozytywnie wspominam czas w Wawelu Wirek! Cieszę się, że właśnie tam stawiałem pierwsze kroki. Miałem dużo szczęścia, trafiłem w ręce znakomitych trenerów – świętej pamięci Jana Gosławskiego i trenera bramkarzy Marka Pietrka – tym dwóm osobom zawdzięczam bardzo bardzo wiele. – mówił w 2016 roku na łamach naszego portalu Kamil Grabara.
Następnie trenował w szkółce Stadionu Śląskiego, aby w 2012 roku w wieku 13 lat, związać się z Ruchem Chorzów.
W trykocie „Niebieskich” występował w drużynach młodzieżowych oraz rezerwach. Prawdziwą furorę robił w bramce młodzieżowej reprezentacji Polski. Swoimi umiejętnościami wzbudzał zainteresowanie największych europejskich klubów. Po Rudzianina w tamtym czasie zgłaszały się największe angielskie potęgi z Manchesterem City i Manchesterem United na czele. Najlepszą ofertę dostał jednak z Liverpoolu, gdzie w styczniu 2016 roku po raz pierwszy mógł założyć koszulkę z herbem „The Reds”.
Liverpool, okres wypożyczeń i zdobywanie doświadczenia
Czas spędzony w angielskim klubie był dla Kamila Grabary okazją do kształtowania swojej bramkarskiej tożsamości. Choć Rudzianin nigdy nie zadebiutował w pierwszym składzie „The Reds”, nie oznacza to, że długie lata spędził jedynie na ławce rezerwowych. Cały kontrakt z klubem z Anfield obowiązywał w latach 2016-2021. Początkowo występował jedynie w młodzieżowych drużynach. Z czasem powoływany był do drużyny Jurgena Kloppa, gdzie pełnił rolę głębokiego rezerwowego.
Liverpool 3-krotnie wysyłał go na wypożyczenie. Po raz pierwszy w styczniu 2019 roku, kiedy to dołączył do duńskiego Aarhus. Wówczas rozegrał 16 spotkań, co było jego pierwszą stycznością z seniorską piłką. Grabara pokazał się w Danii z najlepszej strony. Liverpool po powrocie piłkarza do Anglii zdecydował się zaoferować mu nową umowę. Kolejny sezon oznaczał dla niego jednak kolejne wypożyczenie. Tym razem do angielskiego Huddersfield występującego w Championship. W barwach drużyny rozegrał ponad pół sezonu, co podyktowane było doznanym w rundzie wiosennej urazem. Broniąc dostępu do jej bramki w 28 spotkaniach zachował 5 czystych kont.
Powrót do Liverpoolu po kolejnym wypożyczeniu był jedynie formalnością. Angielski gigant w kolejnym sezonie – 2020/21 – po raz kolejny zdecydował się wysłać młodego bramkarza do innego klubu, aby ten mógł ciągle ogrywać się z seniorską piłką. W tamtym okresie Grabara nie miał najmniejszych szans na występy w drużynie Jurgena Kloppa, w której na bramce dominował jeden z najlepszych bramkarzy Premier League – Brazylijczyk Allison. Rudzianin trafił więc ponownie do Danii, do dobrze znanej drużyny Aarhus GF. Tam stał się podstawowym bramkarzem i jednym z filarów składu. Przez cały sezon wystąpił w aż 35 spotkaniach, zachowując 10 czystych kont, opuszczając zaledwie jedno spotkanie!
Taka predyspozycja Grabary nie umknęła uwadze największych duńskich drużyn. W trakcie całego sezonu 20/21 bramkarz zachwycał formą i w końcu latem 2021 roku, do Liverpoolu zgłosiła się FC Kopenhaga. Tym samym Grabara na stałe przeniósł się do Danii, a transfer opiewał na kwotę ponad 6 mln euro!
Rozkwit kariery w FC Kopenhadze i pierwsze tytuły mistrzowskie
Grabara w stolicy Danii wypłynął na ogólnoeuropejskie stadiony. Podczas swoich występów w latach 2021-2024, wystąpił w dwóch edycjach Ligi Mistrzów oraz Lidze Konferencji UEFA. Już w pierwszym sezonie stał się ważnym członkiem drużyny. W rozegranych 44 spotkaniach, zachował aż 23 czyste konta, zatem w ponad połowie rozegranych meczów nie stracił chociażby jednej bramki! Był jedną z kluczowych postaci, które doprowadziły Kopenhagę do tytułu Mistrza Danii, zdobywając przy tym pierwsze poważne trofeum w swojej karierze.
Sezon 22/23 rozpoczął się dla Grabary bardzo pechowo. 24 lipca podczas meczu z Aalborg doznał groźnej kontuzji złamania kości twarzoczaszki. Bramkarz wymagał pilnej operacji, a uraz groził utratą wzroku. Okres rekonwalescencji trwał ponad 2 miesiące. Po powrocie na boisko Kamil występować musiał w specjalnej masce, która została z nim po dziś dzień, będąc jego wsparciem mentalnym i znakiem rozpoznawczym. 2022 rok pomimo nieszczęśliwej jesieni, przyniósł mu jednak jedno wyjątkowe wyróżnienie. Dzięki swojej świetnej formie oraz wygranemu mistrzostwu, otrzymał prestiżową nagrodę Det Gyldne Bur, będąc okrzykniętym najlepszym bramkarzem duńskiej piłki w całym roku!
W dalszej części sezonu Grabara występował już bez większych przerw. Kopenhaga obroniła wówczas tytuł mistrzowski, ponownie triumfując w lidze oraz dokładając tym razem zwycięstwo w Pucharze Danii. Rudzanin wygrał podwójną koronę, zapisując się na długo w pamięci kibiców stołecznego klubu.

Grabara z FC Kopenhagą pożegnał się latem 2024 roku. W biało-niebieskich barwach wystąpił w 126 meczach, tracąc 125 bramek i notując 52 czyste konta. Nie krył wzruszenia z powodu rozstania z klubem, w barwach którego wygrał swoje pierwsze poważne trofea. Na koniec podkreślił, że być może nie żegna się z Kopenhagą na zawsze.
Kamil Grabara przeszedł do Wolfsburga za rekordową kwotę. Do dziś jest trzecim najdroższym bramkarzem w historii Bundesligi!
1 lipca 2024 roku Grabara oficjalnie zamienił FC Kopenhagę na VfL Wolfsburg. Niemiecka drużyna zapłaciła za Polaka aż 13 milionów euro, co do dziś czyni go trzecim najdroższym bramkarzem w historii Bundesligi. Drożsi okazali się jedynie Manuel Neuer (Bayern Monachium) oraz Gregor Kobel (Borussia Dortmund).
W trakcie swoich dwóch sezonów w Niemczech, Grabara udowodnił, że jego transfer do Bundesligi nie był jedynie kwestią przypadku. W debiutanckim sezonie rozegrał 32 spotkania, z marszu stając się „numerem 1”. O jego wysokiej pozycji w drużynie świadczy również fakt, iż po zaledwie 4 miesiącach w klubie, wybiegł na murawę jako kapitan drużyny w zremisowanym 0:0 meczu z ST. Paul. Niemieckie media były pod wrażeniem Polaka, który nie potrzebując żadnego okresu adaptacyjnego, od razu stał się topowym bramkarzem w całej lidze.
Sezon 25/26 jest kolejnym potwierdzeniem umiejętności Rudzianina, który przez wielu ekspertów i dziennikarzy, uznawany jest za najlepszego zawodnika, pogrążonego w kryzysie Wolfsburga. Grabara pomimo, że nie zachowuje zbyt wielu czystych kont, wielokrotnie ratuje swoją drużynę przed wysokimi porażkami. 11 stycznia w meczu z Bayernem stracił aż 8 bramek, a mimo to zaledwie jedna z nich była bezpośrednio winą Polaka. Prestiżowy magazyn „Kicker” prowadzący klasyfikację generalną zawodników niemieckiej Bundesligi, uważa Grabarę za jej najlepszego bramkarza, raz po raz oceniając jego występy najwyższą możliwą notą.
Wokół Polaka narosło wiele transferowych plotek, sugerując, iż Wolfsburg staje się zbyt małym klubem dla jego talentu. Według niemieckich dziennikarzy Kamil łączony jest z czołówką Bundesligi – m.in Eintrachtem Frankfurt oraz VfB Stuttgart.
Reprezentacja Polski
W barwach narodowych seniorskiej drużyny zadebiutował 1 czerwca 2022 roku w wygranym 2:1 spotkaniu z Walią, jednak przez wiele lat był to jego jedyny narodowy występ. Kilkukrotnie powoływany był na krajowe zgrupowania, biorąc udział m.in w Mistrzostwach Świata 2022, na których nie wystąpił w żadnym spotkaniu. Choć przez wielu ekspertów wymieniany był jako następca ówczesnego lidera polskiej bramki – Wojciecha Szczęsnego, wiele razy nie otrzymywał powołania na kadrowe zgrupowania. Mówiono wtedy, że piłkarz sam odmawiał udziału w treningach reprezentacji, z powodu jego marginalnej roli, jednak sam zainteresowany dementował wszystkie pogłoski, tłumacząc, iż chciałby występować z orzełkiem na piersi, jednak nie dostaje do tego okazji.
Sytuacja zmieniła się wraz z objęciem biało-czerwonych sterów przez Jana Urbana, który zdecydował o powołaniu Kamila Grabary na każde z dotychczasowych zgrupowań. Rudzianin, choć musi rywalizować o miejsce w „pierwszej 11” z Łukaszem Skorupskim, znalazł się w realnych planach na przyszłość nowego selekcjonera, otrzymując szansę na występ w wygranym 1:0 meczu z Nową Zelandią w październiku 2025 roku oraz zremisowanym 1:1 spotkaniu z Holandią w listopadzie tego samego roku.

Kamil Grabara – czy jest przyszłością polskiej kadry?
Grabara przez wielu uznawany jest za następcę Wojciecha Szczęsnego. Już dziś nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jego umiejętności zaczynają przerastać klub, w którym występuje, a w kwestii reprezentacyjnej staje się silnym rywalem o biało-czerwony trykot z numerem 1. Najbliższe lata będą kluczowe dla kariery 27-latka, który ma zadatki na zostanie jedną z największych gwiazd polskiej piłki nożnej!
















Dodaj komentarz